Close

Nie swipowanie, a selekcja. Dlaczego wymagający single wracają do matchmakingu?

Nie swipowanie, a selekcja. Dlaczego wymagający single wracają do matchmakingu?

Aplikacje randkowe zmieniły sposób, w jaki poznajemy nowych ludzi. Dziś możemy nawiązywać kontakt z osobami spoza naszego codziennego środowiska łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie oznacza to jednak, że łatwiej jest znaleźć kogoś, z kim rzeczywiście chcemy zbudować relację. Sam dostęp do potencjalnych partnerów nie rozwiązuje bowiem problemu ich poznania, selekcji i dopasowania. I właśnie na tym obszarze koncentruje się współczesny matchmaking.

Jak wynika z badania CBOS „Życie towarzyskie i uczuciowe młodych Polaków”, wśród osób w wieku 18–44 lat partnerów najczęściej poznajemy w ramach naszego codziennego życia – podczas prywatnych spotkań z przyjaciółmi (25%), w szkole lub na studiach (16%) oraz w pracy (15%). Łącznie te trzy obszary odpowiadają za ponad połowę wskazań. Problem w tym, że z czasem nasze codzienne środowiska stają się coraz bardziej stabilne, a naturalnych okazji do poznawania nowych osób jest mniej.

Aplikacje randkowe częściowo odpowiedziały na ten problem, otwierając możliwość poznawania osób spoza naszego codziennego otoczenia. Sam dostęp do nowych osób nie oznacza jednak, że łatwiej jest znaleźć kogoś, z kim rzeczywiście będziemy chcieli zbudować relację.

Problemem może być również nie tylko liczba kontaktów, ale także ich jakość. Rozmowy w aplikacjach często urywają się bez słowa, zdjęcia nie zawsze odpowiadają rzeczywistości, a z krótkiej wymiany wiadomości trudno ocenić, czy po drugiej stronie jest osoba, z którą rzeczywiście będziemy chcieli kontynuować znajomość. Sam fakt, że pojawił się match czy nawet rozpoczęliśmy rozmowę, zazwyczaj nie prowadzi jeszcze do wartościowego spotkania.

Jak zauważa Paulina Adamczyk, matchmakerka i założycielka Passion Core, współczesny klient coraz częściej szuka nie kolejnych możliwości, lecz lepszego dopasowania.

– Dziś niekoniecznie potrzebujemy kolejnych możliwości poznania ludzi. Potrzebujemy raczej sposobu, żeby spośród tych możliwości wybrać osoby, z którymi spotkanie ma dla nas sens. Szczególnie jeśli mamy intensywne życie zawodowe i niewiele czasu na randkowanie, nie chcemy poświęcać go na dziesiątki przypadkowych spotkań. I właśnie tutaj widzę rolę matchmakingu – mówi Paulina Adamczyk, matchmakerka i właścicielka agencji matrymonialnej Passion Core.

Aplikacje rozwiązały problem dostępu. Co z selekcją?

W aplikacjach pierwszy etap selekcji opiera się przede wszystkim na tym, co można zobaczyć i wyczytać z profilu. Dopiero rozmowa i spotkanie pozwalają lepiej poznać drugą osobę i sprawdzić, czy rzeczywiście chcemy tę znajomość kontynuować. To sprawia, że zanim dojdzie do jednego wartościowego spotkania, użytkownik często musi przejść przez wiele mniej trafionych kontaktów.

– W przypadku moich klientów nie chodzi o brak możliwości poznania kogoś, gdyż każdy może dziś pobrać aplikację randkową i z niej skorzystać. Chodzi o to, że nie chcą poświęcać czasu na dziesiątki spotkań i samodzielne przechodzenie przez cały proces selekcji. Matchmaking pozwala ten proces uporządkować i skupić uwagę na osobach, z którymi spotkanie ma dla klienta sens – tłumaczy Paulina Adamczyk.

Związek jako wybór, nie konieczność

Zmienił się także społeczny kontekst wchodzenia w związki. Małżeństwo i rodzicielstwo coraz rzadziej są traktowane jako obowiązkowy etap dorosłego życia, który należy zrealizować w określonym wieku. W efekcie związek coraz częściej staje się świadomym wyborem – a nie czymś, co po prostu powinno się wydarzyć.

To szczególnie istotne dla osób, które mają satysfakcjonujące życie także bez związku. Jeśli mamy własne pasje, przyjaciół, stabilność zawodową i poczucie spełnienia, partner nie jest nam potrzebny po to, żeby nadać naszemu życiu sens. Jego obecność powinna wnosić do niego coś, czego rzeczywiście chcemy.

Skoro związek coraz częściej jest wyborem, a nie społecznym obowiązkiem, szczególnego znaczenia nabiera pytanie o to, co sprawia, że rzeczywiście chcemy być z konkretną osobą. Badanie CBOS pokazuje, że przy myśleniu o wejściu w nową relację Polacy zwracają uwagę przede wszystkim na dobry charakter partnera lub partnerki (39%), poczucie bezpieczeństwa i emocjonalne oparcie (37%), a także wspólne wartości i poglądy oraz wspólne cele życiowe (po 34%).

– Dzisiaj coraz częściej nie szukamy partnera dlatego, że czegoś w naszym życiu brakuje. Szukamy kogoś, z kim chcielibyśmy to życie dzielić. To ogromna różnica. Jeżeli jesteśmy w stanie zbudować dobre życie samodzielnie, sama obecność drugiej osoby nie jest wystarczającym powodem, żeby wejść w relację. Chcemy czuć, że wspólne życie będzie dla nas wartością dodaną – dodaje ekspertka.

Styl życia, wizja życia, postawa życiowa

Dla matchmakingu oznacza to konieczność spojrzenia na potencjalne dopasowanie szerzej niż przez pryzmat wspólnych zainteresowań czy atrakcyjności. Dwie osoby mogą mieć podobne pasje i świetnie się ze sobą czuć, a jednocześnie zupełnie inaczej wyobrażać sobie codzienne życie, przyszłość czy to, co jest dla nich ważne. Dlatego w procesie dopasowania warto spojrzeć na trzy obszary: styl życia, jego wizję oraz postawę życiową.

– Zainteresowania są oczywiście ważne, ale nie są tym, na czym kończy się dopasowanie. Patrzę na to, jak ktoś żyje, jak wyobraża sobie swoje życie i jaką ma postawę wobec niego. Można lubić te same filmy, podróże czy muzykę, a jednocześnie mieć zupełnie inne potrzeby, priorytety i sposób patrzenia na świat. I to właśnie te różnice mogą mieć dużo większe znaczenie dla wspólnego życia – mówi matchmakerka.

Klient premium kupuje przede wszystkim czas i selekcję

W przypadku klientów korzystających z usług matchmakingowych istotnym argumentem jest również czas. Osoby aktywne zawodowo, prowadzące własne firmy czy zajmujące wysokie stanowiska często funkcjonują w środowiskach, które dają im możliwość poznawania wielu ludzi, ale jednocześnie pozostawiają niewiele przestrzeni na czasochłonne randkowanie.

Profesjonalny matchmaking zakłada odwrotny model niż aplikacja. Zamiast samodzielnie przeglądać setki lub tysiące profili, klient określa swoje oczekiwania, potrzeby i wartości, a następnie otrzymuje propozycje osób wyselekcjonowanych pod kątem potencjalnego dopasowania.

– W segmencie premium nie chodzi o to, żeby zaoferować klientowi jak największą liczbę kontaktów. Wręcz przeciwnie, wartością jest ich jakość. Klient nie chce tracić czasu na kilkanaście przypadkowych spotkań, jeśli może skoncentrować się na kilku osobach, z którymi rzeczywiście ma wspólne wartości, podobne oczekiwania i kompatybilny styl życia. Dlatego coraz częściej płaci nie za „dostęp do singli”, ale za proces selekcji, indywidualne podejście i oszczędność czasu – dodaje Adamczyk. Chociaż, większość moich klientów nie korzysta obecnie z aplikacji randkowych. Więc tak naprawdę matchmaking daje im dostęp do zupełnie innego kręgu osób poszukujących relacji niż ten, który jest dostępny w aplikacjach – uzupełnia.

Nie tylko status, ale przede wszystkim zgodność

Współczesny matchmaking coraz rzadziej sprowadza się do prostego zestawienia cech, takich jak wiek, wykształcenie czy miejsce zamieszkania. Dla osób poszukujących trwałej relacji równie istotne mogą być wartości, sposób spędzania czasu, podejście do rodziny, ambicje zawodowe, styl życia czy wizja przyszłości.

To szczególnie istotne w przypadku osób, które są już na etapie życia, na którym dobrze wiedzą, czego chcą, zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Nie oznacza to jednak, że poszukują partnera według sztywnej listy wymagań. Profesjonalny matchmaking ma pomóc przełożyć deklarowane oczekiwania na rzeczywiste dopasowanie.

– Klienci premium są często bardzo świadomi swoich potrzeb, ale to nie oznacza, że szukają partnera według checklisty. W relacjach nie wszystko da się zmierzyć czy odhaczyć. Dlatego tak ważna jest rozmowa i poznanie człowieka: jego osobowości, historii, wartości i tego, jak wyobraża sobie wspólne życie. Algorytm może porównać dane, ale to człowiek potrafi dostrzec niuanse, których nie da się sprowadzić do kilku kryteriów. Dodatkowo, w aplikacjach randkowych część informacji, które mogą mieć znaczenie dla potencjalnego dopasowania, trzeba ustalić dopiero w rozmowie, gdyż nie każdy chce już na etapie profilu podawać szczegółowe informacje o swoim życiu – czy ma dzieci, gdzie mieszka i czym zajmuje się zawodowo. A kiedy te pytania pojawiają się później podczas pierwszego spotkania, rozmowa może łatwo zacząć przypominać przesłuchanie. I tu tkwi cały paradoks – chcemy angażować się w znajomość dopiero wtedy, gdy widzimy w niej potencjał, ale jednocześnie nie chcemy mieć poczucia, że każda pierwsza rozmowa jest procesem rekrutacyjnym. Matchmakerka zbiera te podstawowe informacje wcześniej i wykorzystuje je do pierwszej selekcji, dzięki czemu podczas spotkania nie trzeba już przeprowadzać wywiadu, żeby sprawdzić, czy między tymi osobami jest w ogóle przestrzeń na dalszą znajomość.

Matchmaking zamiast niekończącego się randkowania

Rosnące zainteresowanie matchmakingiem można więc postrzegać nie jako odwrót od aplikacji randkowych, lecz jako odpowiedź na rosnącą potrzebę bardziej świadomej selekcji i dopasowania. Aplikacje i matchmaking odpowiadają za różne potrzeby związane z poznawaniem partnera. Aplikacje zwiększają dostęp do nowych osób, matchmaking natomiast opiera proces poznawania na selekcji i indywidualnym dopasowaniu. W tym modelu najważniejsza nie jest liczba poznanych osób, ale jakość dopasowania. Chodzi o to, by czas poświęcony na poznawanie drugiej osoby miał większą szansę prowadzić do znajomości, którą obie strony rzeczywiście będą chciały kontynuować.

– Matchmaking nie polega na tym, żeby znaleźć dla klienta „idealną osobę”. Moją rolą jest sprawdzić wszystko to, co można sprawdzić przed spotkaniem – styl życia, jego wizję, postawę i oczekiwania. Chemii nie da się jednak wyselekcjonować za ludzi. To oni ostatecznie sprawdzają ją podczas spotkania. A później nadal pozostaje cała ta część relacji, której nie da się za nich wykonać – flirt, inicjatywa i zbudowanie zainteresowania oraz wzajemnej bliskości. Matchmaking może doprowadzić do spotkania właściwych osób. Nie może jednak stworzyć i przeżyć tej relacji za nich – mówi Paulina Adamczyk, właścicielka agencji matrymonialnej Passion Core.

Paulina Adamczyk – matchmakerka i założycielka Passion Core, butikowej agencji matrymonialnej działającej w Warszawie i okolicach. Przez ponad dekadę pracowała na styku ludzi, biznesu i technologii. W pracy nad rozwiązaniami IT, złożonymi procesami i różnorodnymi zespołami szukała odpowiedzi na pytanie jak połączyć różne elementy, żeby całość działała lepiej. Dziś tę samą ciekawość przenosi do świata relacji – w swojej pracy skupia się na tym, co sprawia, że dwoje konkretnych ludzi może dobrze funkcjonować razem i zbudować wspólne, dobre życie. Passion Core stworzyła z myślą o osobach, które chcą tworzyć relacje oparte na wzajemnym szacunku, autentyczności i poczuciu odpowiedzialności. Wierzy, że niezależnie od płci chcemy w relacji czuć się ważni, akceptowani i doceniani, mieć poczucie bezpieczeństwa, ale też przestrzeń, by być sobą, rozwijać się i realizować własne ambicje – bo tylko wtedy „my” nie powstaje przez pomniejszanie „ja” ani „ty”. W swojej pracy zostawia swoim klientom ocenę wzajemnego przyciągania, a sama patrzy na ich styl życia, wizję życia oraz filozofię i postawę życiową.

Dodaj komentarz

0 Comments
scroll to top